czwartek, 10 listopada 2022

Czarujący Żulian


Jak w prawie każdej małej miejscowości w Polsce- jest też w mojej- ławeczka obok sklepu, niemal stale oblegana przez miłośników wszelakich trunków. Przechodząc, często zagaduję bywalców, ponieważ czasem udaje mi się namówić ich do zapozowania do portretu (w końcu trzeba utrzymywać dobre relacje z modelami). Nie inaczej było tym razem- siedziało ich dwóch. Wdaliśmy się w żywiołową dyskusję na temat fotografii, gdyż owi dżentelmeni uczęszczali w czasach szkolnych do kółka fotograficznego w miejscowym domu kultury. Kiedy po wyliczeniu modeli Zenita (dla niewiedzących- producent aparatów fotograficznych z dawnego ZSRR) właśnie tłumaczyli mi jak ciężko było po ciemku przy wywoływaniu załadować kliszę fotograficzną do koreksu ( fotografowie wiedza co to, a innych zapraszam do „wujka Google”)- podjechał radiowóz. Dzielnicowy widać zaniepokoił się moją obecnością przy ławeczce i postanowił sprawdzić, czy wszystko ok. Wysiadł i zwrócił się do jednego z Panów ( ten widocznie był większym „recydywistą”)
- Panie Jacku, pamiętamy, że nie pijemy alkoholu w miejscu publicznym?
– Jaaaa??? Gdzieżbym śmiał Panie Władzo! Poza tym, ja nie piję, tylko się nawadniam!- odparł pytany.
– Dobra, dobra, Pan pokaże co tam ma w tej reklamówce- nie dawał za wygraną policjant. Jacek rozchylił reklamówkę:
- Dwa browary…ale oba zamknięte!- Szach i mat, dodał.
– Jeszcze Pan odchyli kurtkę- dzielnicowy sprawdził dla pewności również to miejsce. Pusto.
-Ok, tym razem Ci się upiekło, ale pamiętaj, że Cię obserwuję! – odwrócił się na pięcie, wsiadł w samochód i ruszył.
Kiedy tylko radiowóz schował się za zakrętem, Jacek uśmiechnął się szeroko i tajemniczo zagaił:
- Teraz proszę o uwagę. Panie i Panowie, Mesdames et Messieurs (tu zaszokował mnie znajomością francuszczyzny)…….jego oczy zaświeciły się, sięgnął ręką za plecy pod kurtkę, wyciągnął napoczętą butelkę i krzyknął uradowany: - ABRAKADABRA K…WA!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Katmandu

Katmandu, ostatnia noc w hotelu, krótka, bo o 5 rano wyjeżdżamy z grupą na lotnisko. Położyłam się po 23, za oknem słychać było szum miasta,...