Krążąc rowerem po dzikich ostępach gmin ościennych, wjechałam w kolejną szutrową, dziurawą jak sito drogę z dala od cywilizacji. Po obu stronach złociły się łany zbóż, oddzielone ode mnie krzewami tarniny, w których radośnie przekrzykiwały się ptaki a co jakiś czas pas zarośli urozmaicał potężny klon. Kontemplując piękne okoliczności przyrody postanowiłam dać odpocząć chwile memu wątłemu (;-)) ciału oraz lekko je nawodnić. Wyciągałam właśnie bidon, kiedy na drzewie oddalonym ode mnie o kilkanaście metrów zamajaczyło wydrukowane w kolorach tęczy, przybite ogłoszenie „Kupię słonie”. Było lekko przysłonięte krzakiem, ale bez problemu odczytałam treść. Po cóż komuś, na zabitej dechami wiosze słonie?? Może będzie jakiś nowy cyrk? Raczej nie, bo Unia zakazuje występów zwierząt ...albo koń komuś zdechł i szuka alternatywy? Nieeee, to raczej mało ekonomiczne… słoń je zdecydowanie więcej niż koń…ale w sumie paliwo takie drogie- może to jakiś pomysł na tani transport, albo do wykorzystania zamiast ciągnika? Można wpuścić takie słonie do lasu, tam się nażrą liści, nawiozą las a potem do roboty w pole. A gdyby konie wożące turystów na Morskie Oko zamienić na słonie..? Siły mają więcej, może by się tak nie zmachały ciągnąc turystów, a jaka dodatkowa atrakcja dla dzieci! Hmm… ale co zimą? Wszak zwierzęta te do zimy nie przywykły a w lesie zimą za darmochę nie da się ich za bardzo nakarmić ... poza tym w okolicach Łodzi gór brak, więc ta opcja odpada. Może poszukiwanie słoni to kwestia drogiego ogrzewania? Ponoć w niektórych zakątkach Ziemi słoniowe odchody wykorzystywane są jako opał. Widziałam również program, w którym Ben Grylls przetrwał mroźną nic na pustyni chroniąc się w wybebeszonych zwłokach wielbłąda...więc jakby taki słoń zdechł z zimna można go jeszcze wykorzystać…ale to wybebeszanie...Może cel obronny? W starożytności wszak wykorzystywano słonie do celów bojowych- a czasy teraz niepewne…Rosyjscy najeźdźcy stanęliby jak wryci widząc oddziały WOT na słoniach…..Kiedy już peron zaczął odjeżdżać mi za daleko a w bidonie z wodą pokazało się dno, postanowiłam jednak przyjrzeć się ogłoszeniu z bliska- może kryje się w nim dodatkowa informacja „ po co i dlaczego”? Podeszłam do drzewa, wtedy krzak lekko przesłaniający kartkę odkrył cała tajemnicę. Na ogłoszeniu widniał napis: „Kupię słomę” i mniejszymi literami „…z pokosu, tel 608…..”…..
czwartek, 10 listopada 2022
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Katmandu
Katmandu, ostatnia noc w hotelu, krótka, bo o 5 rano wyjeżdżamy z grupą na lotnisko. Położyłam się po 23, za oknem słychać było szum miasta,...
-
Agata obudziła się, ale nie ruszyła nawet palcem, tylko tępo gapiła się w sufit. Co ja zrobiłam! Grzesiek mnie zabije jak się dowie! ...
-
Krążąc rowerem po dzikich ostępach gmin ościennych, wjechałam w kolejną szutrową, dziurawą jak sito drogę z dala od cywilizacji. Po obu s...
-
Pogoda nie rozpieszczała, delikatnie mówiąc (padał snieg, wyjście na porywisty wiatr groziło dekapitacją- czyli typowa polska wiosna), pr...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz