Czy was też irytują te pudełka na kapsułki do prania, gdzie trzeba nacisnąć jednocześnie w dwóch miejscach, żeby otworzyć?
Segregujesz pranie, łapiesz jak naręcze
chrustu w obie łapy (po co używać miski, czy jakiegoś innego pojemnika), lecisz
do pralki. Wtedy przypominasz sobie, że kapsułkę musisz umieścić na spodzie,
pod praniem… Uwalniasz jedną rękę (na szczęście pralka była otwarta, bo się
wietrzyła, więc punkt- z otwieraniem pralki masz z głowy), w tym momencie na
podłogę spada kilka skarpet, ale na razie olewasz temat i próbujesz otworzyć to
cholerne pudełko manewrując palcami, aby nacisnąć oba przyciski. Nawet w
przypadku, gdy masz wyjątkowo zwinne palce, próby spełzają na niczym. W
przypływie desperacji, starasz się nawet przytrzymać jeden przycisk zębami a
drugi palcem- też nie puszcza ( jak oni to wymyślili?? a co jeśli ktoś nie ma
ręki??) W czasie, kiedy szarpiesz się z pudełkiem, już połowa prania leży przed
pralką. Finał zawsze jest taki, że rzucasz resztę prania na glebę, bierzesz to
diabelskie ustrojstwo w obie dłonie i dopiero wtedy udaje się dostać do
zawartości. Powinni pisać od razu w instrukcji: przynieś pranie, rzuć
gdziekolwiek( punkt konieczny!)- nie martw się brudniejsze nie będą, naciśnij przyciski
palcami obu dłoni aby wyjąć kapsułkę, włóż ją na spód pralki, pozbieraj
rozrzucone rzeczy do prania, załaduj do pralki, zamknij, włącz pralkę…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz